Kupcy z Nocnego Traktu to gra autorstwa Briana Suhre, wydana w Polsce przez Gry planszowe Lucrum Games, przeznaczona dla
Kupcy z Nocnego Traktu to gra autorstwa Briana Suhre, wydana w Polsce przez Gry planszowe Lucrum Games, przeznaczona dla 1–4 graczy w wieku od 12 lat. Rozgrywka przenosi nas do królestwa Lumi, gdzie nocą 🌙 wyruszamy w niebezpieczne podróże, próbując handlować towarami, zdobywać prestiż i bogactwo. Jednym z elementów, które szczególnie przypadły mi do gustu, jest sposób punktowania. W trakcie gry realizowanie kontraktów oraz podwożenie pasażerów do odpowiednich miast daje nam pieniądze 💰 albo punkty prestiżu ⭐. Na końcu gry punktujemy za to, czego mamy mniej. Mechanizm ten świetnie pilnuje graczy, by nie skupiali się wyłącznie na realizowaniu zleceń, ale balansowali pomiędzy różnymi aspektami rozgrywki. Bardzo dobrze działa też główna oś mechaniczna. Na początku rundy wypychamy jedną z kości 🎲, uruchamiając przypisaną do niej akcję bonusową, następnie ruszamy wozem o tyle pól, ile oczek pokazuje kość (mechanika rondla), a potem wybieramy jedną z akcji przylegających do wozu. Są one w miarę klimatyczne (a może raczej tematyczne?) i dobrze pasują do wykreowanego świata. Mechanika wymaga od nas pewnego planowania, ale nie jest ono kluczowe, ponieważ prawie zawsze jesteśmy w stanie wykonać jakiś sensowny ruch. Dzięki temu nie ma tu paraliżu analitycznego, a przestoje są stosunkowo krótkie (poza jedną akcją, ale o tym za chwilę). Jedną z dostępnych akcji jest możliwość wyruszenia do miasteczek na rubieżach. To szczególna akcja, ponieważ jej wykonanie zajmuje sporo czasu, ale inni gracze mogą się do niej „podłączyć”. W jej ramach gracz najpierw deklaruje, jakiego pomocnika zabiera, dokąd się udaje i jaką trasą pojedzie. Następnie pozostali gracze po kolei decydują, czy chcą się dołączyć do podróży 🚚. Za każdego uczestnika, i potencjalnie za pomocnika, gracz rzuca kostkami, po czym uczestnicy wybierają po jednej kości, aktywując efekt z karty podróży. Kiedy wszystkie kości zostaną rozpatrzone, gracze dowożą zlecenia i pasażerów do miasteczek, zdobywając punkty prestiżu i/lub gotówkę, a inicjator podróży otrzymuje dodatkowe bonusy. Wspominam o tym dlatego, że ta akcja niesie zarówno zalety, jak i wady. Z jednej strony – podłączanie się do podróży innych graczy sprawia, że gra nie jest pasjansem. Czasem to my skorzystamy z okazji, by za darmo ruszyć w drogę, a czasem inni podłączą się pod nas. Z drugiej strony, ten element potrafi wydłużyć grę, a downtime przy czterech graczach bywa naprawdę dotkliwy 😅. No właśnie, przy czterech osobach rozgrywka okropnie mi się wlokła 🥱. Efekt ten potęgowało jeszcze tłumaczenie zasad, które momentami wydają się niepotrzebnie skomplikowane. Uczucie rozczarowania zniknęło dopiero przy partii dwuosobowej. Może było w niej mniej interakcji, bo rzadziej pojawiały się okazje do wspólnych podróży, ale gra toczyła się o wiele płynniej i zdecydowanie przyjemniej. Ostatnia „perełka” 💎, o której chcę wspomnieć, to wykonanie. Na zdjęciach gra wyglądała obłędnie i pod względem wizualnym trudno się do niej przyczepić. No, prawie, ponieważ niektóre postacie wyglądają nieco dziwnie, a grafika jest niby za ciemna, ale to świat, w którym panuje mrok, więc w moim odczuciu to pasuje. Niestety, diabeł tkwi w szczegółach. Plansza wykonana jest z elementów puzzlowych 🧩, co utrudnia szybkie rozkładanie, a w moim egzemplarzu te elementy lekko się powyginały. Efekt? Na stole leżą „banany”, które wyglądają po prostu tandetnie. Czemu twórca nie zrobił zwykłej planszy? Kostki mają za to świetne kolory, a koło rynku jest magnetyczne – nie jakieś plastikowe kliki, tylko prawdziwy magnes, który dodaje +10 do prestiżu 😎. Niestety, tuż obok leżą już biedne kartoniki na torze punktów prestiżu. Wieczko pudełka ma wycięcia jak w najlepszych grach Lacerdy, karton jest gruby, ale w środku brak insertu. Jak można połowę komponentów zrobić premium, a drugą połowę potraktować po macoszemu? Drugim zastrzeżeniem jakie mam jest kolorystyka. Krainy, w których realizujemy kontrakty, dzielą się na trzy kolory: zielony, fioletowy i niebieski, przy czym każdy występuje w jasnym i ciemnym odcieniu. I słowo daję, nie mam problemów z rozróżnianiem barw, ale tutaj ciemny fiolet i ciemny niebieski wyglądają niemal identycznie. Co gorsza, ikonki miast są przedstawione w różnych wersjach kolorystycznych: na kontrakcie to biała ikonka na ciemnozielonym tle, a na mapie – ciemnozielona na ciemnozielonym. To nie tylko brak spójności, ale po prostu ciężko się to “czyta” w trakcie gry 🎨. Dodatkowo kolory komponentów graczy mają różne odcienie, a na zasłonkach wozów żółty i czerwony są odwrócone względem wzoru. Na koniec kilka słów o ikonografii. Po kilku partiach staje się zrozumiała, ale na początku jest mało intuicyjna. Do tego dochodzi drobny błąd – kość Ruin Yin ma inną ikonkę niż ta w instrukcji 📖. Podsumowując, Kupcy z Nocnego Traktu to gra z bardzo ciekawym systemem punktowania, który wymusza kombinowanie zamiast mechanicznego wykonywania zleceń. Oś mechaniczna zachęca do planowania, ale nie powoduje przestojów (z wyjątkiem jednej akcji, która przy większej liczbie graczy może mocno wydłużyć partię). Wizualnie tytuł robi wrażenie ✨, lecz przy bliższym poznaniu widać niespójność kolorystyki i przeciętną ikonografię. Niektóre elementy są wykonane fenomenalnie (magnetyczne koło rynku!), inne rozczarowują (puzzlowa plansza). Myślę, że tytuł ten ma szansę trafić do osób szukających ciekawego euro dla dwóch graczy 🎮, ale najlepiej sprawdzić samemu. #kupcyznocnegotraktu #lucrumgames #recenzjaplanszówki #gryplanszowe #planszówki #boardgames #eurogra #recenzjagry #boardgamereview #graplanszowa #planszówkowywieczór #nowośćplanszowa #handelinocnepodróże #planszówkidladwóch #geekupyourlife #współpracareklamowa








