sesje zdjęciowe i recenzje gier planszowych

Jedną z najbardziej wyczekiwanych i głośnych premier w Essen 2024 był Knarr ⚓, czyli prosta karcianka w klimatach wiking

News

Jedną z najbardziej wyczekiwanych i głośnych premier w Essen 2024 był Knarr ⚓, czyli prosta karcianka w klimatach wikingów. W tę grę zaprojektowaną przez Thomasa Duponta zagramy od 2 do 4 graczy od 10 roku życia (chociaż moim zdaniem nawet i mniej). W Knarr stajesz na czele wikińskiego klanu, który dopiero wyrusza na swoją drogę ku sławie. Twoja osada budzi się do życia, a ty gromadzisz wokół siebie drużynę wikingów gotowych na wyprawy ku nieznanym wybrzeżom 🗺️. Im więcej masz wikingów, tym twój klan coraz bardziej w siłę, ale od czasu do czasu, musisz wysyłać ich na wyprawy, zdobywając w ten sposób różne nagrody, nowych rekrutów, oraz jeszcze więcej splendoru i chwały ✨. Rozgrywkę w Knarra rozpoczyna pierwszy gracz i wykonuje dwie czynności: najpierw zbiera tyle punktów zwycięstwa ile wskazuje mu tor chwały, a potem wykonuję jedną z dwóch akcji: rekrutację, albo eksplorację. Rekrutacja polega na zagraniu karty wikinga do swojego tableau, wzięciu nagrody z każdej karty w kolorze zagranej karty, a na końcu dobraniu nowej karty, z rzędu odpowiadającemu kolorowi zagranej karty. Przy eksploracji odrzucamy karty wikingów ze swojego tableau, takie jakie wskazuje koszt karty wyprawy, bierzemy taką wyprawę i umieszczamy nad swoją planszę statku 🚢, a na koniec zbieramy nagrody jakie ta karta wskazywała. W ramach nagród z kart wikingów i będziemy dostawali awans na torze chwały, rekrutów, bransolety, punkty zwycięstwa 🏆, a także dodatkowe karty wikinga, które dodajemy do swojego tableau. Bransolet możemy używać w ramach akcji dodatkowej, którą możemy zrobić raz na rundę przed lub po swojej akcji odrzucając od 1 do 3 takich bransolet, żeby odpalić 1, 2 lub 3 rzędy handlu znajdujące się na zdobytych wcześniej kartach wypraw. Żetony rekrutów z kolei ułatwiają zdobywanie kart wypraw (za każdy odrzucony żeton, pomijamy jedno wymaganie), oraz pozwalają dobrać dowolną kartę wikinga po akcji rekrutacji. Gramy tak aż ktoś nie osiągnie 40 punktów zwycięstwa, dogrywamy turę do końca tak, żeby każdy miał taką liczbę tur, i wygrywa ten kto ma najwięcej punktów zwycięstwa. Pewną grupę gier nazywam “splendorowate”. To są wszystkie te gry, w których mielimy surowce na najbardziej podstawowym poziomie, budując jakiś prosty silniczek, czyli mamy 2 zasady na krzyż, ale możemy już coś pokombinować. Wsród nich, poza oczywistym Splendorem, mógłbym wymienić Gizmosa, Majestat, czy jego nowszą wersję Middle Ages, serię Century, Abyss, Skytopię, Miodek… no w skrócie jest ich trochę, a wspominam o tym, ponieważ Knarr jest jedną z nich. Wszystkie te gry poza tym, że są świetne na gateway, moim zdaniem są też trochę “meh” i Knarr też jest w tej kategorii, ale jest jednocześnie jednym z lepszych (jeśli nie najlepszym!) z nich wszystkich. Kluczem dlaczego Knarr podoba mi się najbardziej jest fakt, że jedną akcją budujemy silnik (rekrutacja), a drugą go rozwalamy (eksploracja)💥, co daje ciekawych wyborów w trakcie gry. Tym bardziej, że ta “rozbiórka” często się opłaca, bo dzięki niej albo budujemy drugi silnik, albo zdobywamy sporo punktów zwycięstwa, a gra jest na tyle krótka, że zazwyczaj się to opłaca. I tak, trzeba iść na eksplorację, bo z samej rekrutacji wikingów, raczej nie mamy szans uzbierać 40 punktów zanim nie zrobią tego inni. Nie można jednak powiedzieć, że rozgrywka zawsze będzie wyglądać tak samo, ponieważ raz wygrałem szybko budując silnik z wypraw, który dawał mi dużo punktów i bransolety, raz wygrałem idąc wyłącznie w najbardziej punktujące wyprawy, a raz (chociaż to jest bardzo ciężko uzyskać) szybko wspinając się na torze chwały. Najczęściej będzie to jednak połączenie kilku rzeczy, ponieważ w grze musimy dostosowywać się pod karty jakie wyjdą i wykonywać najlepszy możliwy ruch na tu i teraz. Knarr jest grą kompaktową w prawie każdym calu. Jest krótka, szybko się ją tłumaczy, pudełko jest małe, ale na stole zajmuje ciut więcej miejsca. I też nie jakoś bardzo dużo, ale ciężko ją rozłożyć pomiędzy talerzami przy obiedzie 🍽️. Wykonanie, choć nie idealne, zasługuje na pewną pochwałę 👍. W polskiej wersji na planszy głównej każdy gracz ma swój tor chwały, a w oryginale był jeden tor, przez co znaczniki kładliśmy jeden na drugim, więc było ową wieżyczkę przewrócić. A nie jest idealnie, ponieważ kolory graczy są niestandardowe/mało wyraziste/brzydkie (biały, czarny, jasnobeżowy?, ciemnobeżowy?), choć przyznam, że trzymają się klimatu. Jak już jesteśmy przy klimacie, to choć autorzy starali się wrzucić dużo informacji o wikingach, w tym nawet i drobny słowniczek, to gra nie ma klimatu za grosz 🚫. Knarr bardzo dobrze działa w każdym składzie. Grę skalujemy w setupie odrzucając odpowiednie karty wikingów z gry, dzięki czemu nie będzie sytuacji, gdzie przez pół gry będzie wychodził jeden/dwa kolory kart. Jedynie co, to na czterech graczy trudniej jest zaplanować kolejny ruch, ale tak jak pisałem wyżej, to gra, gdzie raczej robimy najlepszy ruch na już, a nie planujemy na zaś, więc pewnie nawet nie zwrócicie na to uwagi. Gra żeby była bardziej regrywalna, dodaje nam artefakty, czyli 7 kart, z których przed grą możemy jeden wylosować 🎲. Każda z nich dodaje jakąś zasadę typu “jak zrekrutujesz drugiego wikinga, to dobierz dowolną kartę”, albo “po utworzeniu szeregu 5 różnych wikingów, otrzymaj dodatkową akcję eksploracji”. Moim zdaniem nie wnoszą wiele, i nawet w tej chwili na szybkie partyjki gram bez nich, ale trzeba przyznać, że potrafią czasem trochę zmienić sposób kombinowania. Jedynie do czego bym się przyczepił, to przy niektórych zasadach w polskiej wersji znajdziemy teksty w nawiasie “i nadal go posiadasz” co przysporzyło nam trochę pytań nad stołem 🤔. No i statki graczy też mają dwie strony, ale różnią się tylko nagrodami za wyprawy, więc to też trochę na siłę, aczkolwiek fajnie, że jest taki wybór (wciąż wolę wersję podstawową statku). W Knarr grałem jeszcze w wersji angielskiej, dzięki czemu wiedziałem na co się piszę, biorąc ją do recenzji. Jest to gra, którą śmiało można porównać do Splendora, więc wpadałaby u mnie w kategorię “okej”, ale muszę przyznać, że ostatnio sporo spędzam czasu przy tego typu grach, a ta jest zdecydowanie jedną z najlepszych z nich. Jest mała, szybka, bardzo prosto się ją tłumaczy i dobrze się skaluje. Pomimo tego, że nie wyobrażam sobie jej jako danie główne i widzę, że gra nie jest idealna (a która jest?), ale jako filerek, albo gateway sprawdza się świetnie. Ba! Zbliżają się święta 🎄, i gdybym w tej chwili miał całkowicie w ciemno polecić jakiś prezent planszówkowy, który miałby największą szansę trafić w gusta każdego, byłby to właśnie Knarr🎁. #knarr #redsquaregames #filer #gateway #wiking #boardgame #graplanszowa #pomyslnaprezent #karcianka #tableaubuilding #easytolearn #enginebuilding #wspolpracareklamowa