sesje zdjęciowe i recenzje gier planszowych

To był intensywny rok przy stole. Z tych tytułów, które grałem, i które według kalendarza Planszeo miały premierę w 2025

News

To był intensywny rok przy stole. Z tych tytułów, które grałem, i które według kalendarza Planszeo miały premierę w 2025 roku, zagrałem w 64 różne gry, a łącznie wszystkich partii uzbierało mi się 385, z czego najwięcej zagrałem we Wredną Małpę oraz The Ganga 🎲. Było oczywiście, sporo premier, ale także całkiem dużo powrotów do sprawdzonych klasyków i jeszcze więcej okazji do testowania gier w różnych składach. Jeśli jesteście ciekawi, które gry zrobiły na nas największe wrażenie, to warto zajrzeć na kanał Zaku Boardgames, gdzie pojawiło się TOP 5 gier poznanych w tym roku, o czym pisaliśmy parę postów temu. A u nas? Zapraszamy do TOP 10 gier tego roku, ale jak zawsze czytajcie topkę bez uwzględniania tytułów, które już były (np. Brass - uwielbiam), albo takich, które są kolejnymi częściami serii. TOP GIER WYDANYCH W POLSCE W 2025 ROKU 🏆 MIEJSCE 10 W recenzji Knarra pisałem, że to „splendorowata” gra, a tego typu tytuły są dla mnie raczej średniakami, w które mogę zagrać, ale bez większych emocji. Jednocześnie zaznaczyłem też, że w swojej kategorii wypada wyjątkowo dobrze, a może nawet najlepiej. Dlaczego więc 10. miejsce? Bo zwykle po recenzjach gry schodzą ze stołu, ustępując miejsca nowym tytułom do ogrania. Knarr robi coś odwrotnego, a mianowicie konsekwentnie wraca na stół trzymając swoją pozycję. Nadal bardzo dobrze sprawdza się jako gateway i filerek. Gdybym grał w niego dzień w dzień, to pewnie szybko by mnie zmęczył, ale odpalany od czasu do czasu wciąż działa dokładnie tak, jak powinien. MIEJSCE 9 Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia - Wciągająca gra karciana to kooperacyjny trick-taking z ograniczoną komunikacją. Parę lat temu pisałem o Załodze: W poszukiwaniu dziewiątej planety, która mechanicznie jest do złudzenia podobna, a wspominam o tym, ponieważ tamta gra bardzo mi się spodobała i tutaj jest nie inaczej. To niby prosta i szybka gierka, ale ma silny syndrom jeszcze jednej partii, przez co potrafi przeciągnąć nawet do kilku godzin. Co prawda moim zdaniem Załoga ma ciekawszy system komunikacji z innymi graczami, przez co mi osobiście podoba się bardziej, ale moje otoczenie woli klimat Władcy Pierścieni, dlatego po Wciągającą grę karcianą sięgają chętniej (i częściej!). Tym bardziej, że temat jest tu bardzo sensownie i dobrze wpasowany. MIEJSCE 8 SETI: Poszukiwania pozaziemskich cywilizacji to klasyczny, dość mięsisty eurasek, który tematycznie kręci się wokół eksploracji kosmosu, wysyłaniu sond, analizy sygnałów i rozwoju technologii związanych z poszukiwaniem życia pozaziemskiego. Mechanicznie to gra o zarządzaniu akcjami, zasobami i tempem rozwoju, z wyraźnym naciskiem na planowanie i długofalowe decyzje. Do personalnej topki eurasów wszech czasów pewnie nie trafi, ale jednocześnie trzeba jej oddać jedno: jest solidnie zaprojektowana, a całość działa sprawnie i przyjemnie. Ogromnym atutem jest temat, który nie jest tu tylko naklejką. Na kartach znajdziecie dużo tekstu opisującego prawdziwe sondy, projekty i koncepcje związane z eksploracją kosmosu, co nadaje grze edukacyjny i „naukowy” sznyt. A ponieważ astrofizyka to temat, który bardzo lubię, ten aspekt wyraźnie podbija moją ocenę całości. To nie jest gra na szybkie partie ani lekki wieczór, ale dla fanów cięższych euro i kosmicznej tematyki, bardzo uczciwa pozycja. MIEJSCE 7 Kronologic: Paryż 1920 to praktycznie czysta dedukcja, bez większych mechanik. W grze wcielamy się w śledczych próbujących rozwikłać różne zagadki kryminalne rozgrywające się w paryskiej operze 1920 roku. Każdy scenariusz to zestaw wskazówek o ruchach postaci i ich obecności w konkretnych miejscach i godzinach, które trzeba przeanalizować, połączyć i wydedukować, co się wydarzyło. Podstawowy „silnik” rozgrywki to właśnie ten proces logicznego myślenia. Na plus działa prostota zasad i szybkość partii. W pudełku znajduje się 15 śledztw o różnym poziomie trudności, co daje niby sporo materiału do rozgrywki, ale zagadki są jednorazowe, więc po rozwiązaniu teoretycznie nie możemy już do nich wracać. Piszę teoretycznie, bo ja już kompletnie nic z nich nie pamiętam (a przeszedłem prawie każdą), więc mogę znowu do nich siadać. Od strony balansu nie ma ideału, ponieważ pierwszy gracz ma przewagę jednej informacji, ale mi to kompletnie nie przeszkadza, tym bardziej, że zbieranie informacji wiąże się z odrobiną losowości, więc w miarę się to rozmywa. Moim zdaniem dla fanów dedukcji pozycja obowiązkowa. MIEJSCE 6 Nie bez powodu pisałem na wstępie, że w The Gang mam najwięcej partii. W tym kooperacyjnym Pokerze typu Texas Hold’em, próbujemy wydedukować jakie karty na ręce mają inni gracze, żeby móc obstawić jak silny układ mamy. Tytuł ten wciągnął nas do tego stopnia, że nie potrafiliśmy doczekać się wersji oryginalnej i zrobiliśmy swoją własną wersję. Co prawda sama gra nie jest jakoś bardzo głęboka, ale wciąga jak cholera. Na wszystkich kilkudniowych konwentach na których byliśmy, regularnie wpadała na stół w okolicach północy (czyli już po cięższym graniu) i nie schodziła do 3-4 nad ranem. Co prawda to zaledwie kolejny tytuł “na wyczucie” (patrzcie choćby nawet miejsce 9), ale ja się przy nim bawię na tyle dobrze, że musiałem wrzucić go do topki. MIEJSCE 5 Sniper Elite: Gra planszowa to bardzo udana adaptacja serii gier wideo, oparta na mechanice ukrytego ruchu i wyraźnej asymetrii ról. Jeden z graczy wciela się w snajpera działającego w pełnej tajemnicy, pozostali kontrolują niemieckich obrońców próbujących go wytropić i powstrzymać przed realizacją celów. Gra świetnie buduje napięcie i klimat skradania, gdzie snajper cały czas balansuje między ciszą a ryzykiem ujawnienia pozycji, a obrońcy dedukują, analizując tropy, żeby przewidywać jego ruchy. Choć nie grałem w komputerowy pierwowzór, planszówka bardzo dobrze oddaje uczucie bycia samotnym graczem przeciwko wszystkim. Balans jest tu dyskusyjny, ponieważ moim zdaniem obrońcy mają finalnie łatwiej, a snajper musi kombinować, korzystać z ekwipunku, zastawiać pułapki i mylić przeciwników. Dla mnie to raczej zaleta niż wada, bo wzmacnia klimat i poczucie presji. Gra oczywiście ma swoje drobne problemy, takie jak możliwe przestoje po stronie obrońców, czy kilka nieintuicyjnych szczegółów zasad, ale całościowo to emocjonujący tytuł, do którego wciąż chętnie wracam i zdecydowanie zasłużył sobie na miejsce w pierwszej piątce. I tak szczerze to nawet wahałem się, czy nie wrzucić go na 4 miejsce. MIEJSCE 4 W Slay the Spire: Gra planszowa rdzeniem rozgrywki jest dobrze znany z wersji cyfrowej deck-building, połączony z kooperacją i stopniowym rozwojem postaci w trakcie całej kampanii. Każda rozgrywka to seria walk, w której, zarządzamy punktami energii oraz reagujemy na wymagające zagrania przeciwników, przeplatana przez wizyty w sklepie, obozowaniu, czy mierzeniu się z różnymi wydarzeniami. Gra jest wyraźnie taktyczna, a porażki często wynikają nie z losowości, ale z wcześniejszych decyzji przy budowie talii. Dla mnie Slay the Spire to świetna alternatywa do Aeons Enda, która nie ma aż takich przestojów, zwłaszcza na więcej niż 2 graczy. Co prawda, nie jest to gra na szybkie partie ani okazjonalne spotkania, ale przejście całej kampanii, daje wyjątkowo satysfakcjonujące doświadczenie, zwłaszcza jak wygrywamy na ostrzu noża. MIEJSCE 3 Arcs to space opera Cole’a Wehrle, w której trick-taking jest głównym mechanizmem napędzającym rozgrywkę. Karty ograniczają dostępne akcje, decydują o inicjatywie i wpływają na to, jakie Ambicje w danym momencie w ogóle da się punktować. To gra o ciągłym dostosowywaniu się do sytuacji przy stole. Rzadko udaje nam się zrealizować plan dokładnie tak, jak zaplanowaliśmy go, dlatego w tej grze liczy się reagowanie na zagrania przeciwników i aktualne cele punktowe. Interakcja jest stała i bezpośrednia. Bardzo spodobała mi się walka, która sprowadza się do jednego rzutu kością, dzięki czemu jest szybka, ale pozwala zarządzać poziomem ryzyka. Najlepiej (wyłącznie?) działa przy trzech lub czterech graczach. Przy pierwszych partiach możemy mieć poczucie braku kontroli, ale to tylko wrażenie, ponieważ prawie zawsze coś jesteśmy w stanie ugrać. MIEJSCE 2 Galactic Cruise to dobrze oddający klimat euras, który tematycznie kręci się wokół projektowania, budowy i obsługi kosmicznych rejsów wycieczkowych. Pod warstwą „turystyki kosmicznej” kryje się bardzo konkretna gra o planowaniu, optymalizacji i budowaniu silniczka. Mechanicznie to stosunkowo prosty worker placement, w ramach którego przez pierwszą (i większą) część gry, będziemy budować rakietę, żeby potem wysłać ją z turystami w kosmos. Jak już nam się to uda, to gra nabiera rozpędu, dzięki czemu możemy budować kolejne rakiety, nadając jeszcze większego rozpędu swojej firmie, co trochę przypomina wyścig. Pomimo w miarę łatwej mechaniki, zdecydowanie nie jest to lekki tytuł. Galactic Cruise wymaga skupienia, planowania i gotowości do wejścia w dość złożony system zależności. Porównania tego tytułu do gier Lacerdy ze względu na powiązanie tematu z mechanikami, oraz faktu, że przez część gry przygotowywujemy się do jednej, większej akcji są słuszne, chociaż jak wgryziemy się w szczegóły, to trochę brakuje tu charakterystycznych łańcuszków akcji. Co oczywiście nie jest wadą i na pewno nie przeszkadza świetnie się przy nim bawić. A przynajmniej mnie! 😀 MIEJSCE 1 Speakeasy to gra, która bardzo mocno trafiła w mój gust, bo łączy proste zasady z dużą decyzyjnością, interakcją i świetnym klimatem. Tematycznie obracamy się wokół nielegalnych barów w czasach prohibicji, a mechanicznie jest to tytuł oparty na worker placemencie, zarządzaniu kartami, oraz drobnym area control. Największą siłą Speakeasy jest to, jak bardzo gra zmusza do czytania stołu i reagowania na innych graczy. Decyzje są pozornie nieskomplikowane, ale ich konsekwencje potrafią odbić się kilka rund później. Nie da się tu grać „obok” innych ani realizować planu w próżni. Gra jest dynamiczna, partie płyną sprawnie, a interakcja jest wyraźna, lecz nie chaotyczna. Działa dobrze w różnych składach i nie wymaga długiego tłumaczenia zasad, co tylko ułatwia wejście. Choć dla mnie Speakeasy świeci przede wszystkim tym, że to po prostu bardzo dobry eurasek, który ma świetny klimat. PODSUMOWANIE Początkowo pierwsze trzy miejsca miałem ustawione inaczej (Arcs wygrywało), ale ostatecznie serducho eurosucharzysty wygrało. Czwarte i piąte miejsce również mógłbym zamienić miejscami, ale akurat w Slay the Spire grałem całkiem niedawno, więc oceniałem go bardziej na świeżo. The Ganga pewnie dalej będę brał na wszystkie większe konwenty, bawiąc się przy nim równie dobrze, a Knarrem wprowadzał nowych graczy. Co do reszty gier, to zobaczymy jak przetrwają próbę czasu, ale po napisaniu tej topki, zdałem sobie sprawę, że pomimo tego jak bardzo podobały mi się pierwsze 3 miejsca, to jednak aż takiego szału nie było. Speakeasy, czy Galactic Cruise są super, ale chętniej usiądę do On Marsa, a Arcsy jakkolwiek by fajne nie były, to wciąż w pierwszej kolejności wybiorę Pax Renaissance. #boardzilla #planszowki #gryplanszowe #boardgames #top10 #podsumowanieroku #rokzplanszowkami #planszowkowyrok #planszowkowicze #gramywplanszowki #boardgamelife #planszowkowegranie #gramyrazem #nadstolem #wieczorzplanszowkami #topka