sesje zdjęciowe i recenzje gier planszowych

Niedawno Portal Games Polska ogłosiło swoje plany wydawnicze na 2026 rok, więc pobawiłem się listami rankingowymi na Pl

News

Niedawno Portal Games Polska ogłosiło swoje plany wydawnicze na 2026 rok, więc pobawiłem się listami rankingowymi na Planszeo i wyszło mi, że jedną z bardziej wyczekiwanych gier (choć nie ze ścisłej czołówki), jest Eternal Decks. Szczęśliwie się złożyło, że dzięki Simonowi z Gamingforge miałem okazję już teraz poznać ten tytuł. No i tu pojawia się pytanie, czy po partii mój hype osłabł, czy może jednak wzrósł? 🤔 Eternal Decks to kooperacyjna gra karciana z ograniczoną komunikacją. Mamy tu stage’e, czyli swego rodzaju scenariusze modyfikujące warunki zwycięstwa i zasady gry. W praktyce w swojej turze zagrywamy jedną z trzech kart z ręki do wybranego rzędu na planszy, a następnie dobieramy kartę ze prywatnego decku. Do dyspozycji są cztery rzędy: trzy podstawowe i jeden rzeki (nazwałem je sobie tak roboczo, bo jeszcze nie wiem jak będą się nazywały w polskiej wersji). Do rzeki możemy zagrywać dowolnie, ale w rzędach podstawowych karty o tych samych wartościach albo kolorach nie mogą leżeć obok siebie. Oprócz tego, każdy podstawowy rząd ma dodatkowe ograniczenia, np. wartości muszą tylko rosnąć. Jeśli ktoś dołoży ostatnią kartę w podstawowym rzędzie, wybiera eternala i dodaje jego karty do swojej talii jednocześnie go aktywując. Aktywne eternale utrudniają grę, na przykład blokując możliwość zagrywania określonych wartości, ale są niezbędne, bo bez nich nie będziemy w stanie dobrać nowych kart, a jeśli ktoś w swojej turze nie może zagrać karty, wszyscy przegyrwają. Poza zagraniem karty możemy też przekazać jedną kartę innemu graczowi, ale kosztuje to jedno serduszko, a tych mamy tylko trzy na całą grę. Ostatnią opcją jest odrzucenie odpowiednich kart, by wygenerować klejnot, który w zależności od wybranego stage’a będzie różnie wykorzystywać (chociaż chyba w każdym stage’u umożliwia dezaktywowanie eternala). Ograniczona komunikacja działa tu bardzo ciekawie. Nie możemy pokazywać sobie kart, a jedynie zaznaczać, gdzie chcielibyśmy coś zagrać, kładąc odpowiednie dyski, dzięki czemu gra nie ma syndromu lidera. Co ciekawe, mimo tych ograniczeń rozmowy przy stole wcale nie znikają. Rzeczy niejawnych jest stosunkowo niewiele, więc cały czas dyskutujemy, którego eternala aktywować, czy kogo trzeba doładować kartami. Stos kart odrzuconych też jest jawny, więc gdy komuś skończy się talia i zostaną mu tylko karty na ręce, dokładnie wiemy co posiada, a to daje sporo przestrzeni do omawiania co powinniśmy zrobić i sprawia, że to faktycznie kooperacja, a nie gra solo, w której wszyscy wygrywają, albo przegrywają. To bardzo techniczny tytuł. Nie biegamy figurkami po mapie, nie walczymy z przedwiecznymi i nie przeżywamy epickich przygód. Mamy trzy karty na ręce i zagrywamy jedną z nich. Brzmi sucho? Bo to jest sucharek pełną gębą 🃏 W pudełku znajduje się sześć stage’ów. Ja zagrałem tylko w dwa z nich i były wyraźnie inne, aczkolwiek nawet jakby były tylko te dwa, to i tak chętnie wróciłbym do nich ponownie, więc regrywalność zapowiada się solidnie. Choć oczywiście na razie to jeszcze wstępna opinia. Wszystko co wyżej opisałem, to obiektywne rzeczy, po których powinniście wiedzieć, czy gra powinna wylądować na Waszym radarze. A jak jest u mnie? Po dwóch partiach mogę śmiało powiedzieć, że jeszcze bardziej czekam na polskie wydanie 🔥. Tym bardziej, że ostatnio i tak wracam do sucharków, więc brak klimatu kompletnie mi nie przeszkadza, a satysfakcja z kombinowania była na tyle duża, że przysłoniła nawet fakt, że to kooperacja, a za tym typem gier (poza wyjątkami), zwykle nie przepadam. #planszówki #boardzilla #eternaldecks #portalgames #gryplanszowe #grykarciane #kooperacja #coopgames #deckbuilding #sucharek #nowości2026 #hype #planszeo #gamingforge #recenzja #pierwszewrażenia